Zaczął mnie zwędzić tyłek, zrobiłem się strasznie głodny, miałem ochotę biegać. Chciałem robić wszystko tylko żeby nie medytować. Ech... ale Raven to najmądrzejszy wilk jakiego znam.
Jeju co to- próbowałem się uspokoić. Z daleka słyszałem cudny dźwięk, jakaś melodia. Czy to był ptak? Przestałem się ruszać. Jeszcze bardziej wytężyłem słuch. Nie poruszałem się, kompletnie nic nie robiłem. Chciałem tylko słyszeć ten dźwięk. Był coraz bliżej, bliżej i bliżej. Czułem jakby był obok mnie. Otworzyłem oczy, przed mną stała Raven, nikt więcej.
-Już - powiedziała -A teraz znów zamknij oczy.
Zrobiłem co kazała.
-Wyobraź sobie orła-mówiła- Widzisz jego wielką postać, potężne szpony? Jak wznosi się w powietrze, jak szybuje. To ty, poczuj wiatr w piórach, ty jesteś orłem. Bądź tego pewny.
Poczułem dziwne uczucie, lekki dość chłodny wiatr zawiał wokół mnie, podniosłem się do góry ale nie opadłem.
Otworzyłem oczy, byłem nim! Byłem orłem!
-Brawo - pogratulowała i cofnęła się do lasu.
<Raven?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz