czwartek, 5 grudnia 2013

Od Raven do Tabalugi

Nie wiedziałam co robić, nie chciałam teleportować. Ach ta Terra... jak mogła mnie postawić w tak trudnej sytuacji? Sliver mógł być daleko a im dalej ktoś jest tym bardziej moja energia spada. A jak będzie w jaskini, w której atakuje go jakaś bestia, lub na wojnie. Nie miałabym wystarczającej energii by zaatakować. Ach Terro..!  Jak ja cię nie na widzę. Położyłam się i zanim się zorientowałam, już medytowałam. Mój umysł chciał spróbować, ale co mi to da gdy się tylko do niego teleportuję? Nic.
-Hej Raven! - zawołał mnie Tabaluga
-Cześć.
-Pomożesz mi? Chcę się nauczyć zmieniać w kruka!
-Kruka? - zaśmiałam się w duszy - może lepiej coś większego... hmm... co powiesz na orła?
-Oj tak! Orły są spoko, dajesz.
Położyłam się, skrzywiłam przednie łapy.
-Ej, Raven co ty robisz- zamyślił się- ej no nie! Proszę cię tylko nie medytacja, to nie jest potrzebne bym mógł się zamienić... no ale dobrze dobrze już to robię.
Tabalugo wiem że nie musisz  tego robić, ale potrzebna jest koncentracja i wewnętrzny spokój. A ty ciągle masz coś na głowie, jesteś za bardzo żywiołowy. - dlaczego ten wilk nigdy nie chciał tego zrozumieć. Postanowiłam że gdy przestanie się kręcić i wiercić to mu pomogę.

<Tabaluga?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz