Nie... biegłem, zakręt. NIe... już tu byłem... pomocy.
Plątałem się po lesie, nie mogłem znaleźć wyjścia. Nie mogłem tu zostać.
Mroczny Las... tyle tu zakrętów.
Nie opłacało się wyć, nikogo tu nie ma a może jednak?
Zawyłem.
Serce zaczęło mi walić jak opętane.
jeden, dwa, trzy, cztery...
Sekundy wydawały się minutami.
Wycie...
Ktoś mi odpowiedział!
Wsłuchałem się w wycie i biegłem za nim, to było cudne, byłem cały podekscytowany.
Leżała tam, biała niczym śnieg.
Spojrzała mi prosto w oczy.
-Silver?
-Raven - ucieszyłem się na widok znajomej - Co ty tu robisz?
- Za bardzo nie pamiętam...
-Należysz do jakiegoś stada?
-Do watahy starej magii - odpowiedziała dumnie.
-Zaprowadzisz mnie tam?
-Okej, tylkoo..
-Umiesz się teleportować.
-A właśnie - dotknęła mnie łapą i znikliśmy...
Pojawiliśmy się w lesie, było tam kilka wilków od razy zauważyłem Terre, rzucała się w oczy.
-Ter!
Spojrzała na mnie.
-Silver! - Podbiegła - Tabaluga chodź tu!
Szepnęła coś Raven na ucho i polizała mnie po pysku.
-Siema - Tabaluga ucieszył się na mój widok- Czekajcie tylko pójde po Natasze!
Podeszły do mnie jeszcze dwa wilki i się przywitały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz