środa, 22 stycznia 2014

Od Tabalugi do Silvera

Wpatrywałem się w Raven, była piękna. Cudna biała wadera z czarnymi uszami. Ona chodziła, nie nie chodziła! Frunęła, latała, miała piękny krok jakby się unosiła w powietrzu
- Stary co ci się dzieje? - Silver trącił mnie łapą - Stary?
-Co? - otrząsnąłem się
-Gapisz się na Rav... stary co ty do niej masz?
-Fajna jest - uśmiechnąłem się.
-Kręci cie ona? Heh.. gościu nie ma szans- zaczął nucić jakąś piosenkę i odszedł.
Terra goniła sarnę, śmiesznie to wyglądało. Spojrzałem na Raven stała obok Silvera i z nim gadała! Musiałem wiedzieć o co chodzi, nie mógł przecież do niej zarywać.
Ukryłem się za krzakami, chciałem zmienić się w muchę, mucha była by dobra, ale nie dałbym rade. Może jakiś większy ptak... Kruk!
Musiałem oczyścić umysł tak jak tłumaczyła mi Raven, tyle myśli w głowie, jak je uspokoić?
Otworzyłem oczy, byłem krukiem, wzbiłem się w powietrze, podleciałem do gałęzi nad Raven i Silverem.
-To co zgadzasz się? - mówił
-Nie. - odpowiedziała twardo.
-Dlaczego? - przybliżył swoją łapę do jej łapy.
-Nie chcę być z Tabalugą wole ciebie - polizała go.
-Oh... Rav, nie sądził że to trochę nie za szybko? - Ocierali się pyskiem.
Nie mogłem na to patrzeć, odleciałem.
<Silver>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz