Wstałem, Nataszy już nie było. Sam się nie dziwiłem, słońco było już wysoko na choryzoncie. Rozciągnołem się, zawyłem i ruszyłem w strone Terry.
-Hej- powiedziałem zaspany.
-No cześć- jadła zająca.
-Z kąd masz - wslazałem na mięso, od razu zrobiło mi się nie dobrze.
-Od Nataszy, upolowała mi. Powiedziałam że się źle czuję.
Terra i te jej sztuczki! Natasza miała zbyt dobre serce by jej nie pomóc.
-Wiesz że Raven mni nie obchodzi... no ale mam jedną prośbę. Mogłabyś ją namierzyć? Gdzie jest?
-No spoko tylko skończee to jeść.
Czekałem, ona jadła, jadła i jadła. Raven wcale mnie nie obchodziła! Zawsze chodziła taka biała i wychudzona. Nie jadła zbyt wiele, ciągle piła tą swoją herbatkę z ziół. Mmmm.... ta pyszna herbatka ziołowa. Ale była zimna i zła. Wychudzone wilki nigdy mi się nie podobały a w szczególności ona.
-... nam
-Co? - zapytałem
Powiedziałam że zaczynam!
Ścisnęła mocno oczy przednie łapy mocno wysunęła do przodu a tylne do tyłu. Wyprostowała ogon by był równo z kręgosłupem.
-Auć! - zawołała i upadła na ziemię.
-Nic ci nie jest?- pomogłem jej wstać.
-Wszystko w porządku- wstała.
Z pyska leiała jej świeża krew. Łapy jej się trzęsły, znów upadła.
-Kręci mi się w głowie, muszę odpocząć.
-Przeraszam - chciałem się tłumaczyć - zapomniałem że ona ma to głupie pole co ją chroni, to wszystko moja wina. Poczekaj zaraz znajdę wodę.
-I co? Ciekawe czym mi je przyniesiesz? Wiadrem? Nie umisz podnieśc wody!
-mógłbym zmienić się w czaple lub słonia.
-Tabaluga odpuść sobie. NIe umiesz w to.
-Raz zamieniłem się w niedźwiedzia!- przerwałem jej.
-Za pomocą Raven... to ci się nie uda ja się jaoś wyliżę. Położysz się obok? Zimno mi - zadrżała.
Leżałem obok niejm musiałem dotrzymać jej towarzystwa. Postanowiłem że będętak leżeć dopuki ona nie wyzdrowieje!Nawet gdyby to mogło trwać całą wieczność. Miałe te swoje złe cechy ale znaliśmy się od szczenięcia i nie mogła mi być obojętna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz